Rozmowa z dzieckiem o strachu, złości czy smutku brzmi prosto, dopóki naprawdę nie trzeba jej przeprowadzić. Dorosły może wiedzieć, co chce powiedzieć, ale znalezienie słów zrozumiałych dla kilkulatka to zupełnie inna sprawa. Czasami pytanie „Co się stało?” kończy się krótkim „Nic”, mimo że wyraźnie widać, że coś jest nie tak.
Właśnie w takich momentach książki mogą zrobić coś, czego bezpośrednia rozmowa nie zawsze potrafi. Zamiast pytać dziecko o jego własne uczucia, można zacząć od bohatera, który przeżywa coś podobnego.
To podejście dobrze widać w książkach dostępnych w Book Ojciec. Historie nie traktują emocji jako problemu, który trzeba szybko naprawić. Dają dziecku możliwość przyjrzenia się im z bezpiecznej odległości.
Strach nie musi być czymś, czego należy się wstydzić
Dzieci potrafią bać się rzeczy, które dorosłym wydają się zupełnie niegroźne. Ciemny pokój, pierwszy dzień w nowym miejscu, głośny dźwięk czy rozłąka z rodzicem mogą wywołać prawdziwy lęk.
Powiedzenie „nie ma się czego bać” zwykle niewiele zmienia. Dziecko nadal się boi, a przy okazji może zacząć myśleć, że jego reakcja jest niewłaściwa.
W ofercie Book Ojciec można znaleźć historie stworzone właśnie wokół takich doświadczeń. Dobrym przykładem jest „Czy mogę się trochę bać?”, bajka terapeutyczna poświęcona strachowi. Sam pomysł historii sugeruje coś ważnego: emocji nie trzeba najpierw oceniać, żeby móc o nich rozmawiać.
Dla rodzica taka książka może być początkiem rozmowy. Po przeczytaniu historii łatwiej zapytać: „A ty kiedy ostatnio tak się czułeś?” niż zaczynać od poważnej rozmowy o lęku.
Dziecko potrzebuje języka do opisywania tego, co czuje
Małe dzieci często odczuwają emocje bardzo intensywnie, ale nie zawsze potrafią je nazwać. Złość może więc pojawić się jako krzyk, frustracja jako płacz, a niepewność jako wycofanie.
Rozwój emocjonalny dziecka nie polega wyłącznie na uczeniu go, jak się uspokoić. Ważne jest również rozpoznawanie własnych uczuć i stopniowe budowanie słownictwa, które pozwala o nich mówić.
Tutaj historie mają sporą przewagę nad suchym tłumaczeniem. Dziecko obserwuje sytuację, zachowanie bohatera i jego reakcję. Zaczyna rozumieć emocję poprzez konkretną historię, a nie definicję.
Właśnie dlatego książki Book Ojciec mogą dobrze sprawdzić się jako element wspólnego czytania. W ofercie wydawnictwa pojawiają się bajki terapeutyczne dotyczące między innymi emocji, lęku, pewności siebie, znaczenia słów, wytrwałości i marzeń.
Najlepsza rozmowa często zaczyna się po ostatniej stronie
Nie trzeba zamieniać wieczornego czytania w lekcję psychologii. Czasem wystarczy zatrzymać się przy jednej scenie i zapytać dziecko, dlaczego bohater zachował się właśnie tak.
Można też zapytać:
- „Jak myślisz, co on teraz czuje?”
- „Co mogłoby mu pomóc?”
- „Czy tobie kiedyś przydarzyło się coś podobnego?”
Takie pytania są proste, ale zostawiają dziecku przestrzeń. Nie sugerują jednej poprawnej odpowiedzi.
To jedna z rzeczy, które podobają mi się w podejściu Book Ojciec. Książka może być po prostu ciekawą historią, ale jednocześnie daje rodzicowi punkt wyjścia do rozmowy o czymś, co w normalnych okolicznościach trudno byłoby poruszyć.
Nie tylko trudne emocje
Warto też pamiętać, że rozwój emocjonalny to nie wyłącznie radzenie sobie ze strachem czy smutkiem. Dzieci uczą się również wytrwałości, pewności siebie, empatii i tego, jak słowa wpływają na innych.
Dlatego wartościowe książki dla dzieci nie muszą mówić wprost: „teraz nauczymy się o emocjach”. Czasem historia o marzeniu, niepowodzeniu albo bohaterze, który próbuje ponownie, zostaje w pamięci znacznie dłużej niż bezpośrednia rada.
W katalogu Book Ojciec widać właśnie takie szersze spojrzenie. Obok historii o strachu znajdują się książki dotyczące pewności siebie, siły słów, marzeń i wytrwałości. Dzięki temu rodzice mogą wybierać historie odpowiadające temu, z czym ich dziecko aktualnie się mierzy.
Nie każda trudna rozmowa z dzieckiem potrzebuje idealnie przygotowanego wyjaśnienia. Czasami potrzebuje dobrej historii, spokojnego wieczoru i jednego trafnego pytania po przeczytaniu ostatniej strony. Książka nie prowadzi rozmowy za rodzica, ale może sprawić, że znacznie łatwiej będzie ją zacząć.



